niedziela, 27 czerwca 2010

Sam sobie odpowiedz na to pytanie

Trzy albo cztery osoby wystarczą. Więcej nie ma sensu bo wtedy cała operacja może nie przebiec w stu procentach zgodnie z zamierzeniami i oczekiwaniami wszystkich uczestników tego wydarzenia;kiedy ich liczba przekracza cztery bardzo łatwo zgubić niezbędne w tej sprawie zrozumienie i wtedy cała idea przyświecająca celowi gdzieś ucieka. Mniej osób? W zasadzie tak, większych przeciwwskazań nie ma, niemniej rezultat operacji będzie o wiele ciekawszy i bardziej inspirujący jeżeli dołączą jeszcze dwie następne. Wtedy, zakładając że team jest dobrze zgrany i każdy zadeklarował chęć uczestniczenia w tym projekcie świadomie i pewnie, możemy się spodziewać chwilami naprawdę imponujących wyników.

No dobrze. Pierwszy warunek spełniony; skład jest silny, zwarty i gotowy, wie czego chce, nie popada w tanie sentymenty, śmiało dąży do celu. Jest jednak i drugi warunek, kto wie czy nawet nie ważniejszy niż pierwszy;w końcu co po składzie jeśli brakuje TEGO instrumentu? TEN instrument ma tu najwięcej do powiedzenia; to on może zapewnić te wszystkie korzyści których oczekują uczestnicy projektu, bez niego nie da się dojść na finisz, bez niego nie da się nawet rozpocząć marszu w stronę mety! Krótko mówiąc, TO narzędzie jest słowem-kluczem, elementem najważniejszym, kamieniem węgielnym, podstawą podstaw, mitem założycielskim! Najszczersze chęci i mentalne starania do niczego się nie przydadzą bez skorzystania z tej dźwigni. I właśnie dlatego zastanowienie się nad tym skąd ją wziąć, gruntowne zastanowienie się, z rozważeniem wszystkich za i przeciw, jest tu nie do przecenienia.

Stajemy przed bardzo trudnym wyborem;wbrew pozorom możliwości jest wiele, poszukiwany instrument nie jest aż tak ciężki do zdobycia jak mogłoby się to wydawać niewtajemniczonym, przy odrobinie wysiłku i choćby kilku znajomościach możemy dotrzeć do całej palety odmian i modeli oczekiwanego narzędzia. Narzędzie jest towarem rynkowym tak więc podlega prawom rynku, może nie całkowicie ale jednak znacząco. Warto o tym pamiętać żeby nie dać się zwieść pięknym obietnicom i zapewnieniom dostawców z których każdy jest w gruncie rzeczy tylko biznesmenem a nie świętym mikołajem altruistycznie pragnącym nas uszczęśliwić. Każdy z dostawców będzie próbował przekonać nas o tym że to właśnie ofiarowany przez niego model instrumentu jest tym najwłaściwszym dla nas i spełniającym nasze wymagania. Należy zachować zdrowy rozsądek i chłodny sceptycyzm, dokładnie przemyśleć decyzję i w końcu wybrać ten model który w danej sytuacji najbardziej będzie nam pasował. Pomyślmy o doznaniach jakie chcemy uzyskać, na jakie ewentualne skutki uboczne bylibyśmy w stanie się zgodzić-i dopiero po tych wszystkich niezbędnych myślowych czynnościach (nie zapominajmy o konsultacji z resztą składu, decyzja musi zostać podjęta zgodnie z demokratycznymi procedurami, inaczej całe przedsięwzięcie może się okazać grą niewartą świeczki) śmiałym i radosnym gestem wręczmy wybranemu dostawcy magiczną, uniwersalną, stałą, niezmienną kwotę trzydziestu złotych za jeden egzemplarz instrumentu.

Osiągnęliśmy już tak dużo a jednak wciąż tak niewiele. Jak to?-zapyta rozczarowany, nieświadomy laik-przecież wszystko jest już dopięte na ostatni guzik, skład jest gotowy, instrument został wybrany po starannym namyśle, dlaczego wciąż nie możemy rozpocząć operacji? Drogi laiku, moim przykrym obowiązkiem jako autora tej instrukcji jest poinformowanie Cię o pewnej smutnej i dokuczliwej sprawie-zadanie którego razem ze swoimi kompanami masz zamiar się podjąć należy do czynności z niezrozumiałych powodów społecznie i prawnie nieakceptowanych. Rozważania na temat przyczyn takiego stanu rzeczy, uzasadnień, genezy zostawmy na inną okazję, nie im ten tekst miał być poświęcony. Nasz ludzki świat jest pełen zaskakujących absurdów o których można a nawet trzeba pisać pasjonujące eseje, ale to nie jest jeden z nich i nie miał nim być. Dlatego odpowiedzi na pytanie czemuż to nie możemy poświęcić się operacji w pełnym poszanowaniu polskiego prawa, będziesz musiał, drogi czytelniku, poszukać na własną rękę, moje zadanie jest inne. Chcę Cię uwrażliwić na to że przygotowania do przeprowadzenia całej akcji a później ona sama, muszą zostać podjęte w sposób bardzo ostrożny. Przezorny zawsze ubezpieczony, głosi stara , ludowa mądrość i właśnie dlatego pamiętajmy o względach bezpieczeństwa.Nikt nie lubi być zatrzymywany i szykanowany przez policję tudzież inne służby mundurowe zatem by uniknąć tych nieprzyjemnych momentów biorąc się do realizacji projektu zachowujmy świadomość że przedstawiciele ładu i porządku mają wiele sposobów na przyłapanie nas na tym co dla nich jest niecnym procederem a dla nas stanowi esencję chwili. Szczególnie ważne jest niedopuszczenie do sytuacji w których instrument, najważniejszy, niezbędny element przedsięwzięcia, wpada w ręce funkcjonariuszy służb. Ta niemiła ewentualność oznacza fiasko projektu, co więcej, prowadzi do niepożądanych konsekwencji karnych. Jeżeli instrument zostanie całkowicie zużyty i nie będzie po nim żadnych śladów-oczywiście nie mam na myśli tych zapisujących się w naszych głowach, przecież to one są celem i dążeniem całego teamu-teoretycznie a także praktycznie nikt nie może nam nic zrobić, wtedy pozostaje nam już tylko radość i przepełnione dojrzałym szczęściem branie udziału w operacji.

Ten moment już nadszedł. Wybiła ta godzina. Nikt już nam nie zabierze tej okazji, chyba że sami to zrobimy, ale z tak pochłaniającego wydarzenia mało kto rezygnuje w ostatniej chwili. Cały skład jest w jednym miejscu-nieprzypadkowym-środki bezpieczeństwa działają sprawnie, nic nam nie grozi. Panuje podniosła atmosfera, wcześniejsze podniecenie i dowcipkowanie zastąpiły spokój i powaga. Uczestnicy projektu stoją blisko siebie i powoli, z namaszczeniem, wzrokiem utkwionym w dali, przekazują sobie instrument z rąk do rąk, wcześniej jak najintensywniej go używając. W tym momencie organizmy reagują na moc narzędzia przede wszystkim kaszlem świadczącym o tym że narzędzie zostało dobrze i profesjonalnie wykorzystane. Kaszel jest zwiastunem nadciągających efektów na które będziemy czekać już tylko jakieś dwie minuty. Nikt nie chce przyjąć do wiadomości faktu że instrument w szybkim tempie się kurczy, jest go coraz mniej; każdy pragnie oszukać tą prawdę desperacką próbą wykrzesania z niesamowitego gadżetu jeszcze jakiejś aktywności. Za którymś razem staje się to już niemożliwe, musimy się poddać-ale jest to jedna z piękniejszych kapitulacji jakie poznała ludzkość. Członkowie teamu powoli się rozchodzą, każdy zajmuje jakieś miejsce, napięcie wisi w powietrzu-kto pierwszy zdradzi objawy działania instrumentu tym samym zapalając zielone światło reszcie? Rozstrzygnięcie tego konkursu następuje szybko, ktoś nareszcie daje sygnał że już naprawdę pora zacząć-i wtedy zniewalająca fala zalewa umysły wszystkich by przez kilka następnych godzin mamić ich swoimi przypływami i odpływami-nadszedł Natty Dreadlock.

Warszawa/Wołowiec 23.06.2010 -27.06.2010 01:01

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz